Uwagi Filozoficzne

001. Filozoficzna metoda zbijania nr. 1

Chyba najpowszechniejszym sposobem odpierania pewnego systemu pojęciowego (dajmy na to A) jest rozważenie wniosków z A w wykazanie ich niedorzeczności w systemie pojęciowym B innym od A.
Przykładowo imć. Berkeley pisze tak:

[Odpiera zarzut że jeśli wszystko jest operowane przez Boga to po co we wszystkim są mechanizmy które zapewniają temu działanie. Przykładowo jeśli wskazówki zegara są poruszane wolą zegarmistrza to po co zegarmistrz umieszcza w środku tryby] zarzut ten może być (…) obrócony przeciw tym którzy obstają za istnieniem tych mechanizmów poza umysłem. Wszak wykazaliśmy już że jest rzeczą oczywistą, iż masywność, objętość, kształtem,ruch i tym podobne nie zawierają w sobie wcale aktywności czy sprawności, przez co byłyby zdolne do wytwarzania jakichkolwiek skutków w przyrodzie [Traktat o zasadach poznania; par. 61]

No OK. Ale one są pasywne bo są postrzeżeniami tylko (nie są niczym innym bo poza postrzeżeniami nic nie ma). Użyliśmy pojęć z teorii Berkeleya do Materializmu.
El viva Ekwiwokacja!

tagi: berkeley krytyka-filozofii

002

Ta nieumiejętność wyjścia poza własny zestaw pojęć. Przecież skoro przedmioty nie istnieją w substancji a istnieją w Umyśle Boga, to Umysł Boga jest z definicji substancji substancją. Włożyłem do kapelusza Berkeleya a wyjąłem Spinozę.

tagi: berkeley krytyka-filozofii spinoza

003

Dziwna niezdolność filozofów do spróbowania pojęcia Fizyków. Na prawdę żeby stwierdzić że atomy czy elektrony są obserwowalne to nie trzeba się zastanawiać za długo… Albo spytać fizyków, którzy grzecznie wyjaśnią dlaczego są. A że niby prąd jest pojęciem metafizycznym (bo nikt go nie pomaca), a że nie da się go zmierzyć, że niby nie wiadomo co mierzy woltomierz. Ja wiem.

Cóż że to że kogoś kopie prąd można wyjaśnić tym że BTCH1, SDMK2, FSM3, IPU4, bo spójność systemów BTCH i SDMK jest zerowa, podobnie jak moc eksplikacyjna i użyteczność. A Fizyka nie dość że spójna, nie dość że tłumaczy, nie dość że jest użyteczna5, to jeszcze jest niezłym przybliżeniem minimalnego systemu wyjaśniającego.

I ja wiem że prąd istnieje. I wie to każdy sensowny człek.
Przypisy
1. Bogowie Tak Chcą
2. Sikające Do Mleka Krasnoludki
3. Flyi'n spaghetti monster
4. Invisible pink unicorn "He must be omnipotent, since he is both invisible and pink at the same time".
5. Krótki quiz: Kto wymyślił tranzystory i WWW. Fizycy oczywiście ;)

tagi: krytyka-filozofii

004. Proces łańcuchowy

Filozofowie mają problem z pojęciem procesu łańcuchowego. Z pojęciem owych przejść fazowych.
Woda może mieć temperaturę -5 stopni C i być cieczą. By zaczęła się krystalizacja musi znaleźć się jądro krystalizacji. Musi znaleźć się mały kryształek wokół którego lód powstanie. Jeśliby do takiej cieczy wrzucić dowolny pyłek natychmiast skuła by się lodem.

Choć zdolności intelektualne Adama były od samego początku bez zarzutu, przecież nie mógłby on wnosić z płynności i przezroczystości że go zadusi.

Cóż Adam, Adamem; Jacek, Jackiem. Po zdobyciu progowej ilości bodźców mogę przewidzieć, jak nie wszystko, to bardzo dużo. Przebiłem pewien próg i pewne zdolności przyszły same. Cóż że Adam ich nie miał, cóż… To niczego nie dowodzi.

Z tego że jeśli nie mamy żadnych praw przyrody nie mamy też prawa pozwalającego nam wyprowadzać te prawa, nie wynika że nie mamy tego prawa w ogóle. Trzeba wykonać parę kroków w ciemno by wyjść na słońce. Rozumowanie: "No skoro Adam tego nie wiedział to i my nie możemy", czy: "Gdybyśmy odarli się z całej wiedzy nie wiedzielibyśmy tego"1 jest błędne. Nie można mieć jednego bez drugiego, nie można mieć praw bez innych praw, jak więc przerwać to błędne koło? Trzeba zdobyć obie rzeczy NA RAZ, jednym natychmiastowym lotem umysłu! Jak jednak tego dokonać? Cóż. Już tego dokonano, skok wykonał kto inny. Kto inny wskazał nam szczyt szklanej góry, my idziemy za nim, krok po kroku. Wydeptujemy lepszy szlak dla potomnych.

-Hume.

tagi: epistemologia hume krytyka-filozofii proces-lancuchowy przeciw-sceptykom

005

Człowiek jest takim układem. Zmiany mogą zachodzić powoli i człowiek powoli się zmienia. Ale od czasu do czasu reakcja jest gwałtowniejsza, następuje jakieś przejście fazowe. Woda zmienia się w lód.

To chyba mają na myśli Poeci pisząc: "Coś w nim pękło".

Reakcja jest tym gwałtowniejsza im dłużej wstrzymywana. Woda przechłodzona zamarza natychmiast.

Lubię rozwój skokowy (lubię rozwój w ogóle). Ale przejścia fazowe — te przekształcenia domen ferromagnetycznych duszy są hmm nieprzyjemne.

tagi: dobre-zycie proces-lancuchowy

006

Dlaczego niektórzy mają problemy z pojęciem różnicy pomiędzy n+1 wymiarowym wszechświatem (znaczy n wymiarów przestrzennych + czas) i jego n wymiarowym przekrojem?

n należy do <3; 12>

tagi: krytyka-filozofii

007. Moralność a życie pozagrobowe

Jakże z braku wiary w życie po śmierci wynika amoralność. Przecież jest na odwrót. Akceptowalnym moralnie jest zabicie kogoś, kiedy wiemy że potem pójdzie on do Raju, czy przynajmniej że będzie miał Potem. A nie tak łatwo zabić kogoś —- zabrać mu jedyne Życie. Przecież to jest sytuacja moralnie nie do przyjęcia!

A że niby mam nie zabijać bo inaczej nie pójdę do Raju? Cóż za załosny pomysł na moralność. Mam być grzeczym chłopcem bo inaczej przyjdzie tatuś i da mi wpierdol? Ale ja nie chce być chłopcem. Chcę być dojrzały. Po cóż w Raju Bogu ludzie którym ciągle musi patrzeć na ręce? Ostatecznie zawsze zostaje mi Kaczmarski:

Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą
Niech mi odmówi odkupienia
Lecz pewnie mnie zrozumie widząc
Że też samotnie trwa w przestrzeniach
Jacek Kaczmarski `Diabeł mój'

tagi: etyka filozofia kaczmarski krytyka-filozofii krytyka-religii religia

008. Nasz wschód

Nasz Wschód był przecież nie tylko jakimś krajem czy pojęciem geograficznym, lecz również ojczyzną i młodością duszy, znajdował się wszędzie i nigdzie, był jednością wszystkich czasów.
HH „Podróż na Wschód”

Wszystkie nici prowadzą do tego właśnie zdania.

Ta chwila jest tą samą chwilą w której Caesar mówi "iacta alea est!", w której Stachura pisze "List do pozostałych". Wieczne TERAZ. Wręcz można czuć korzenie jakie ta chwila ma w każdej innej chwili, wręcz czuć liście jakie zapuszcza w przyszłość.

I gdzie w determinizmie fatalizm?

Jeśli jedna chwila determinuje inne to są one równoważne.

tagi: determinizm eternalizm hesse wschód

009. Granice myślenia

Cóż pluć się w brodę że doszliśmy do granic ewolucyjnego rozwoju mózgu, i że nie da się z białek i cukrów wykrzesać przy bieżącej architekturze ani kiloflopa mocy obliczeniowej więcej.
Jak nie da się poprawić sprzętu komputerowego, trzeba poprawiać algorytmy.
- ś.p. Stanisławowi Lemowi

tagi: lem

010. Polipandeizm

Polipandeizm:

  • Istnieje przynajmniej jeden Bóg.
  • Podzbiorem dokładnie jednego Boga jest świat.
  • Żaden z Bogów nie ingeruje w świat w sposób nie przewidziany prawami świata

tagi: polipandeizm religia

011

Żyjemy w starym świecie. Strasznie starym świecie. A najgorsze jest to że tego nie czujemy.
Stary znaczy też doświadczony, mądry.
Ach te wycyzelowane pojęcia, ten jednoznaczny język wandali, żadnej wieloznaczności.
Złoty wiek jest dziś.
I-Cing ma heksagram w którym wszystko jest na swoim miejscu. Każda linia jest tam gdzie chce być. Heksagram ten jest złym omenem. Mówi: "Teraz jest apeks, szczyt, soczewka światła; jutro będzie upadek".
Stary świat potrzebuje odnowienia, nowej ożywczej siły, drugiego potopu by zmyć wszystko co w nim złe, a by z odmętów wód wyłoniło sie to co w nim najlepsze ale odmienione —- nowe świeże, żywe na powrót.
Och, czemuż to Pan zawarł z Noem przymierze?
- 27 II 07

tagi: burza nowy-swiat stary-swiat

012. Po burzy

Świat po wiosennej burzy jest świeży i czysty. Wilgotny i płodny. Gotowy na wydanie nowego życia.
- 7 III 07

tagi: burza

013

Słowianie mają mit stworzenia świata w którym świat jest wyłowiony z oceanu.

Wydaje mi się odpowiednie by świat powstał z wody.
- 7 III 07

tagi: burza mitolofia-slowianska mitologia polipandeizm powstanie-swiata religia

014. Narzędzia

W swoim (godnym i dobrym) dążeniu do efektywności. Należy uważać jakich narzędzi się używa, bowiem narzędzie potrafi determinować jego użycie. Narzędzie potrafi determinować użytkownika, potrafi zdobyć nad nim władzę i to często władzę absolutną —- bo, nieuświadomioną.
Szczególnie dotyczy to pojęć i sposobów myślenia. Czymże jest pojęcie niźli narzędziem myśli?
"Trzeba odrzucić, to co w nas zniewala nas!", narzędzie które zaczyna mieć nad użytkownikiem władzę winno się odrzucić, lub świadomie tą władzę przyjąć i przyjąć jej nakazy za swoje.
- 27 II 07

Można to ująć dosadniej: dla człwieka który używa tylko młotka, śruba to taki niedorobiony gwóźdź.

— 5 VIII 08

tagi: narzedzia ostrzezenie

015

Filozof postulujący jakieś zmiany w języku winien swe prace pisać we własnym języku. Lub w ogóle cokolwiek w nim napisać. Na tą pułapkę wpadli już Berkeley i Kotarbiński, ich wizje języka są tak ubogie że aż ich paradygmaty są w nich niewysławianle.
Kochamy wielkie-a-niewysławialne, ale chcemy by coś jednak dało się wysłowić.
- 27 II 07

tagi: krytyka-filozofii niewyslawialne

020

Najlepiej byłoby przepołowić świat. Po epikurejsku brać z niego to co dobre, a po stoicku odrzucać to co w nim złe. Przepołowić każdą emocję. Z yin-yang, brać tylko połowę.
Brać miłość, brać przyjaźń a zapomnieć o odrzuceniu.
Brać póki dobre, gdy zaczyna się psuć (owszem można naprawiać, ale jak stę nie da to) trzeba zostawić.
Szanują Cię — dobrze, nie szanują — a po cóż ci szacunek.
Dziewczyna pójdzie na randkę — dobrze, powie nie — cóż.

- 7 III 07

tagi: przepołowiony-swiat

021. Empiria a Bóg

Ciekawe jest to jak empiryści potrafią negować fakty empiryczne.
Faktem empirycznym jest to że ludzie potrzebują wiary w Boga, nie można więc im Go zabrać (ze względu na nich choćby).

Konia z rzędem temu kto wskaże mi konsekwentnego filozofa.
- 5 III 07

tagi:

022. Etyczny Arystoteles

Arystoteles etyczny jest specyficznym filozofem. O tyle o ile matematycznie, logicznie2 jest do dupy. Centralnie do dupy. O tyle algorytmicznie3
jest super.

Logicznie A. mówi że "cnota jest po środku", a raczej "cnota jest pomiędzy skrajnościami", a to zdanie z odcinka pomiędzy rozżutnością a skąpstwem wywala dwa punkty —- krańce. Z nieprzeliczalnie wielu wywala się dwa. I to dwa ekstrema, do których i tak nie da się dotrzeć. Czyli logicznie nie mówi nic.

Algorytmicznie mówi: "gdy nie wiesz co robić zachowuj się zachowawczo, rozsądnie, nie popadaj w skrajności, jak masz dobry powód by być brawurowym —- bądź, jak nie zachowaj umiar". Algorytmicznie każe preferować wybory zachowawcze, o ile rozsądek nie każe inaczej. Jest super.

- 9 III 07

tagi: arystoteles etyka umiar

024. Człowiek by być człowiekiem musi być najpierw filozofem

Człowiek musi być filozofem by być człowiekiem.

Spostrzegam (…) Dwa czynniki wcześniejsze niż rozum: jeden z nich to gorąca troska o własną pomyślnośc i życie, drugi to naturalna odraza dla zagłady lub cierpienia dla każdej istoty żyjącej, zwłaszcza zaś dla drugiego człowieka. Z połączenia i współdziałania, w miarę możliwości naszego ducha tych dwóch czynników, bez konieczności uciekania się do czynnika dalszego, jakim byłaby towarzyskość, zdają się płynąć wszystkie reguły z zakresu prawa naturalnego.: reguły te, które rozum następnie musi oprzeć na innych podstawach, gdy w wyniku późniejszego rozwoju uda mu się zagłuszyć naturę.

- JJ Rousseau Rozprawa o nierówności - przedmowa

Samotny człowiek może być człowiekiem i nie być filozofem4. Człowiek stadny nie. Stanem naturalnym stada jest hierarchia, ta implikuje walkę o pozycję w niej. Walka o pozycje powoduje (już w kulturze) cierpienie osobnika i jego otoczenia.

By się z tego wyzwolić trzeba być filozfoem.


11 III 07

tagi: czlowiek rousseau spoleczenstwo stachura wolnosc

025. Stan natury

Hobbes pisał że stanem natury była wojna (oddziaływania odpychające). Rousseau że brak oddziaływań międzyludzkich. Ale wszak stanem natury (w zimnej niegościnnej Europie, czy przeludnionej i pełnej drapieżników afryce) była właśnie zbyt silna struktura społeczna — pierwotna hierarchia stada. Sztywna struktura z czymś na kształt pary alfa (która dominowała całe stado). Struktura powstała z konieczności, człowiek bowiem był zbyt słaby by sam stawiać czoła otoczeniu, a gdzye byli ludzie pojawiała się hierarchia. I teraz rozwój nie jest dążeniem DO struktury społecznej, ale OD niej — nie w kierunku chaosu, a w kierunku takiego układu w którym jest współpraca a nie ma Panów. W stronę demokracji bezpośredniej, która jestnak jest tak beznadziejnie nieefektywna, tak beznadziejnie zmienna że niemożliwa. Żyjemy w czasach kompromisu.

Demokracja jest systemem tak słabym jak jego najsłabszy element —- więc słabością demokracji są słabości obywateli.

A może istnieje ustrój i wolny i tak silny jak najsilniejsza jednostka?

Linki:


-12 III 07

tagi: hobbes spoleczenstwo stan-natury

026. Definicja a kryterium

Definicja to nie kryterium. Jednak dobra definicja powinna praktycznie bezpośrednio generować kryterium. Bowiem jeśli mamy definicję bez kryterium, nie wiemy CO właściwie zostało zdefiniowne. Przykładowo:

Człowiek to nieopierzony ssak dwunożny. Definicja dobra (i nie adekwatna). Bowiem jak widzę jakiś obiekt mogęna jej podstawie stwierdzić czy jest człowiekiem.

"Człowiek to istota posiadająca duszę" Definicja do dupy. Jak na jej podstawiem mam udowodnić że koń nie jest człowiekiem? Musiałbym udowodnić że nie ma duszy. A przyjmijmy że mamy człowieka i androinda (ale takiego że fiycznie nie poznam, a generatorpa promieni X pod ręką niet!), i jak ich odróżnię? Jak znajdę duszę?


-20 III 07.

tagi: definicja epistemologia jacka-poglady

027. Nieskończoności!

Pisarze S—F, mają manierę rozważania czegoś w nieskończoności. Przykładowo Clarke (co jeszcze nie było w niektórych jego książkach tragiczne), rozważał co się będzie dziać z ludzkością w nieskończoności. Asimow rozważał co się stanie z taką ludzkością i robotami jej służącymi (co już było pod koniec Fundacji tragiczne, a w [tej książce o Wieczności] już tragikomiczne). Czy Lem, kiedy rozważa nieśmiertelność ("Nieśmiertelność to inny sposób umierania" — nie pamiętam skąd (Dzienniki?), takie coś o poecie czy filozodie i nanomachinach przejmujęcych funkcje jego organizmu), czy rozwój intelektualny po człowieku (Golem).

Przeoczają oni jeden fakt — rzeczy ciekawe dzieją się w naszych okolicach. Jeśli rozważymy człowieka w peryspektywie Nieskończoności, to będzie on koło zera.

OBRAZ:
Przy wielomianach ciekawe rzeczy dzieją się właśnie w okolicach zera. Przy dużych/ małych iksach wielomiany mają oczywiste zachowanie asymptotyczne. Dominuje najwyższy czynnik. Miast jakiejś ciekawej funkcji mamy prostą co zachowuje się jak x^n. Nuudy.
Przy samym zerze z kolei dominuje czynnik najmniejszy.
Przykładowo:

Wielomian 1:


w11.png w12.png

Wielomian 2:


w21.png w22.png

Dla dużych iksów są podobne.

Gdzie zatem jest Człowiek? Gdzie dzieją się rzeczy ciekawe —- pomiędzy skrajnościami. Blisko zera, ale nie za blisko. Rozważmy nasze otoczenie, może dalsze otoczenie. Ale nie Nieskończoność.

  1. 6 IV 07r.
  1. Przeklęte fatum człowieka. Czasem zdaje mi się że Bóg patrzy i śmieje się z naszej pokraczności (Ach wiem, że On widzi w tej pokracznośi godność).

Układ dąży do robienia wykorzystywania 100% swoich możliwości. Jest tyle rzeczy które chcę, które mogę robić, czasu brak. Kiedyś miałem czas a nie miałem możliwości, dziś na odwrót. Pokraczne.

Będę musiał się dookreślić. Wyjść ze stanu studenckiej (dziecięcej jak pisał Dukaj), wszechmożliwości. Skollapsować do jednego stanu. Wykonać pomiar tego kim jestem. Zamienić szerokie a płytkie horyzonty, na horyzonty wąskie ale głębokie. Gdzież i kiedyż zrealizuję ten potencjał, którego, decyzją, przez brak czasu, się pozbędę? Czyżby w Raju (optymistycznie)? Pokraczne.

- 6 IV 07r.

Patrz też:

tagi: czlowiek lem nieskonczonosc tao

028. Jedność przeciwieństw

Jedność przeciwieństw.

Czasem przeciwieństwa koegdzystują w jakimś innym bycie.

Kuzańczyk napisał:

tego którego [wiara] czci się jako niedostępne światło, uważa nie za zwykłe, materialne światło, lecz za światło absolutnie największe i nieskończone, w którym ciemności są nieskończonym światłem, zawsze rozświetlającym ciemność naszej niewiedzy, światłem któego ciemności już nie ogarnść nie zdołają

Ja napisałem (Ha! Cytuję siebie —- Pokraczne!):

Mikołaj rysuje tutaj następującą sytuację: są dwa byty (przeciwne sobie): światło - oznaczane A, i ciemność oznaczane ~A oraz trzeci będący nieskończenie wspanialszym od obu z nich, w którym są one połączone oznaczany super-A.

I to tak jest. Można zespolić światło i ciemność. Szczęście i cierpienie w jedno. W co? W niewysłowione szczęście, którego częścią jest smutek. Szczęście w którym smutek też jest szczęściem.

Twain, napisał w powiadaniu o tytule (pdobnym do): "Podróż kapitana XX do raju", coś takiego:

To nie prawda że wa raju jst tylko szczęście. Szczęście rodzi się z kontrastu do cierpienia. W raju było wiec też cierpienie. Ale oba w większym natężeniu (?).

Cos takiego. W każdym razie. Na pewno ładniej to ujął.

Ja bym dodał jeszcze: Ale ludzie w Raju, byli tacy że cierpienie wzmagało ich szczęście.

-06 IV 07

tagi: cierpienie ja-filozof kuzanczyk raj szczescie twain

030. Rozumieć

Rozumieć.

Rozumiem1 — znaczy stosuję. Sokratejskie wiedza == cnota.
Rozumiem2 — znaczy jest coś czego nie stosuję, ale mógłbym, i to że tego nie stosuje nie jest kwestią wyboru. Na przykład nie mam na to czasu w sensie globalnym. Ktoś może mi powiedzieć — fajnie jest uczyć się Japońskiego, a ja mu powiem rozumiem2, bo życia nie starczy na nauczenie się wszelkich, godnych i wspaniałych nauk. Tak samo rozumiem2 potrzebę realizowania się poprzez sztuki plastyczne, ale cóż po prostu nie mam specjalnego talentu. Przykład:

I regret that I am unable to to give you advice on how to plan, write, rewrite, market, or sell your book. I am sorry that I do not have the knowledge or connections to enable me to refer you to an agent. Although I know I might enjoy it very much it if I could do it, the limited hours of the day and the limited span of my life do not permit me to read the material you send me, or tell you my opinion of it.
http://www.ursulakleguin.com/Mail.html

Rozumiem3 — znaczy że ja tego nie stosuję z przyczyn koniecznych, ale uważam to również za godne i warte stosowania. Przykładowo rozumiem3 wiarę (dajmy na to, te sensowniejsze odłamu judeochrześcijaństwa). Jest ona ze mną absolutnie niekompatybilna, znaczy nie byłbym sobą gdybym podjął ten wybór. Ale widzę jego zalety i go doceniam.

-23 IV 07

tagi:

031. Fallatio logicum

Istnieje generalny problem z teoriami mówiącymi że logika jest pan-universalna (czyli prawdziwa w każdym świecie), czy universalna —- prawdziwa w tym świecie, problem ten jest taki że są fałszywe. Są sytuacje w których A nie równa się A. (mam na myśli operacje zmiennoprzecinkowe C++

[29.16] Why is floating point so inaccurate?
Because floating point arithmetic is different from real number arithmetic. Bottom line: Never use == to compare two floating point numbers. Here's a simple example: double x = 1.0 / 10.0; double y = x * 10.0; if (y != 1.0) std::cout «; "surprise: " « " != 1\n"; The above "surprise" message will appear on some (but not all) compilers/machines. But even if your particular compiler/machine doesn't cause the above "surprise" message (and if you write me telling me whether it does, you'll show you've missed the whole point of this FAQ), floating point will surprise you at some point. So read this FAQ and you'll know what to do. Furhter readnig: http://www.parashift.com/c++-faq-lite/newbie.html#faq-29.14

Albo inaczej:

[29.14] Is !(a < b) logically the same as a >= b?

No!

Despite what your grade school math teacher taught you, these equivalences don't always work in software, especially with floating point expressions or user-defined types.

Example: if a is a floating point NaN, then both a < b and a >= b will be false. That means !(a < b) will be true and a >= b will be false.

Ogólnie w C++ logika czasem zawodzi. I wiecie co? Da się z tym żyć, nie otwierają się piekielne czelucie a jak napiszę program:

    if(sin(10 * PI)!=sin(0)){std::cout << "I am a Pope";}

I mi się pojawi że jestem tym papierzem to wiecie co? Nie będę nim i tak. Logika nic w rzeczywistości sankcjonuje.
A jak ktoś powie że C/C++ jest sprzeczny (z tej racji) to mu powiem że pierdoli bo teraz czyta ten tekst przy pomocy przynajmniej kilku warstw sprzecznego oprogramowania. I życzyłbym Idealizmowi by był sprzeczny w ten sposób.

Bottom line: Logika nie jest absolutna. Logika jest partykularna.

tagi: fallatio-logicum logika

037. Logika

Istnieje generalny problem z teoriami mówiącymi że logika jest pan-universalna (czyli prawdziwa w każdym świecie), czy universalna —- prawdziwa w tym świecie, problem ten jest taki że są fałszywe. Są sytuacje w których A nie równa się A. (mam na myśli operacje zmiennoprzecinkowe C++)

[29.16] Why is floating point so inaccurate?
Because floating point arithmetic is different from real number arithmetic. Bottom line: Never use == to compare two floating point numbers. Here's a simple example: double x = 1.0 / 10.0; double y = x * 10.0; if (y != 1.0) std::cout &lt;&lt; "surprise: " &lt;&lt; y &lt;&lt; " != 1\n"; The above "surprise" message will appear on some (but not all) compilers/machines. But even if your particular compiler/machine doesn't cause the above "surprise" message (and if you write me telling me whether it does, you'll show you've missed the whole point of this FAQ), floating point will surprise you at some point. So read this FAQ and you'll know what to do. Furhter readnig: http://www.parashift.com/c++-faq-lite/newbie.html#faq-29.14

Albo inaczej:

[29.14] Is !(a < b) logically the same as a >= b?
No!
Despite what your grade school math teacher taught you, these equivalences don't always work in software, especially with floating point expressions or user-defined types.
Example: if a is a floating point NaN

Ogólnie w C++ logika czasem zawodzi. I wiecie co? Da się z tym żyć, nie otwierają się piekielne czelucie a jak napiszę program:

if(sin(10)!=sin(1)){std::cout << "I am a Pope";}

I mi się pojawi że jestem tym papierzem to wiecie co? Nie będę nim i tak. Logika nic w rzeczywistości sankcjonuje.
A jak ktoś powie że C/C++ jest sprzeczny (z tej racji) to mu powiem że pierdoli bo teraz czyta ten tekst przy pomocy przynajmniej kilku warstw sprzecznego oprogramowania. I życzyłbym Idealizmowi by był sprzeczny w ten sposób.

Bottom line: Logika nie jest absolutna. Logika jest partykularna.

PS. Przykro twierdzić ale i dzis są ludzie którzy tak twierdzą: http://video.google.com/videoplay?docid=-4167170843018186532&hl=en.

tagi: logika uf2

038. Obiektywny

Obiektywny znaczy mierzalny.
Nieobiektywny znaczy niemierzalny.

Obiekt zarazem obiektywny i niemierzalny jest sprzeczny.

22 III 07

tagi: epistemologia mierzalny obiektywny

055. Dwa elementy oświecenia

Pełny tekst jest tutaj.

Są dwa elementy oświecienia:

  • Akceptacja Świata
  • Akceptacja siebie

Jestem

  • Świat nie jest dobry ani zły: Świat JEST
  • Ja nie jestem dobry ani zły: JESTEM

Wyjaśnienia:

The ListPages module does not work recursively.

tagi:

056. Fakt można tylko konstatować

Stachura miał rację pisząc że:

Fakt można tylko konstatować

Inaczej mówiąc:

  • Fakt nie jest dobry ani zły — fakt JEST
  • Jeśli coś się dzieje — to właśnie tyle możemy powiedzieć: coś się dzieje. Nie możemy powiedzieć: dzieje się dobrze, albo dzieje się źle. Dzieje się po prostu.

Wyjaśnienie:

Można powiedzieć: dzieje się dobrze, dzieje się źle. Ale to utrudni interakcję z Faktem.

Męczennik

Można powiedzieć że na przykład wybuch wulkanu jest zły, ale utrudni to walkę ze skutkami wybuchu, bowiem:

  1. Jeśli uznam że ów wybuch jest zły oznacza to że wyrządzono mi zło — zatem mam prawo lamentować i czekać na pomoc.
  2. Jeśli uznam że wybuch jest zły to będę mniej chętny do przeniesienia domu w bezpieczne miejsce. Jeśli jest neutralny moralnie to stawianie domu na zboczu wulkanu jest kwestią rachunku zysków i strat, jeśli jest zły —- kwestią walki dobra ze złem i męczennictwa.

Walka

Jeśli uznam że fakt jest zły to potem będę mniej efektywnie będę go zwalczał, bowiem żeby czemuś przeciwdziałać trzeba to poznać, a zła nie wolno poznawać5. Poznając zło staje się skalany złem.

Mogę albo zwalczać jakieś zjawisko, albo zaakceptować, poznać je i zmienić je, tak by mi odpowiadało.

Mogę albo zwalczać to że jakieś dziecko jest nadpobudliwe — krzycząc na nie, karając je, i siłą zmuszając do spokoju, albo zaakceptować nadpobudliwość, poznać ją, i tak wychować dzieciaka żeby sobie ze sobą zaczął radzić.

Syndrom wyparcia

Jeśli coś jest złe — można próbować to wyprzeć — zła nie ma.

Kryzys to mrzonka, kryzys się nie zdarzy.

Wcale nie mamy jeszcze krysysu, to tylko chwilowe załamanie.

Jeśli coś po prostu JEST nie można uznać że tego NIE MA.

Poznanie i akceptacja

Znów:

Zła nie można poznać. Natomiast akceptacja rodzi chęć poznania, tak jak poznanie rodzi akceptację.

TODO Podlinkować, porównać z tekstem o ciekawości jako dobrej postawie do życia.

Bibliografia
1. Octavia Butler "Przypowieść o siewcy" Pruszyński i spółka. ISBN 83-7255-761-6 Nie do kupienia teraz już raczej. Można kupić na Amazonie po angielsku.
2. Octavia Butler "Przypowieść o talentach" Pruszyński i spółka. ISBN 83-7337-404-3 Nie do kupienia teraz już raczej. Można kupić na Amazonie po angielsku.
3. Edward Stachura "Fabula Rasa" wydania różne. Jak najbardziej do kupienia w antykwariatach (w ramach dzieł zebranych). Jest też regularnie wznawiana!

tagi: butler fakt stachura todo

057. Akceptacja świata a akceptacja ludzi

Tak samo należy traktować ludzi którzy są częścią świata. Oni i ich czyny . Są w tym samym sensie co huragan (czy manna z nieba).

Krzywda

Jeśli ktoś krzywdzi mnie i pozwolę sobie na uznanie że jest zły to wyciągnę wniosek że jest c**jem, bandytą i postaram się mu przy następnej okazji w jakiś sposób przywalić6. Tylko że przywalenie nie jest najlepszą metodą na to żeby owej krzywdy mi nie robił.

Przykład

Jeśli dziewczyna sprawia mi w jakiś sposób ból to nie znaczy że trzeba jej dokopać, ale że trzeba tak zadziałać żeby bólu nie sprawiała. Myślenie ona jest zła zaciemnia umysł i uniemożliwia trafione działanie.

Dobro

Tu jest bardzo podobnie. Jeśli dziewczyna sprawia mi radość, nie znaczy to że jest ona dobra. Jeśli bowiem uznam że jest dobra — najprawdopodobniej ją zaniedbam (przecież jest dobra czyli musi robić dobro!).

tagi: spoleczenstwo

058. Akceptacja świata a akceptacja siebie

Tak jak akceptuje świat — muszę akceptować siebie. Jestem wszak częścią świata7. Skoro jestem częścią świata i akceptuje świat — akceptuję siebie.

tagi: akceptacja-siebie dobre-zycie

059. Akceptacja siebie a samodoskonalenie

Samoakceptacja nie znaczy samodoskonalenia. Osoby które się same akceptują raczej nie mają postawy życiowej zgodnej z:

Jakiegoś mnie panie stworzył — takiegoś mnie masz!8

Empirycznie tacy ludzie raczej się samodoskonalą.

Znów — żeby się zmienić trzeba się zaakceptować i trzeba się poznać9.

Przykład

Jeśli mam problem z alkoholem i nie akceptuje tego, to mogę albo uznać że:

  • Jestem zły. A skoro jestem zły to powinienem (w każdym razie: mogę) czynić źle.
  • Mój nawyk jest zły więc muszę z nim walczyć. Będę z nim walczyć objawowo (będę walczył z tym co jest złe, czyli nie z powodami problemu, a z problemem samym). Na przykład ustalę że: "nie piję przed południem", "nie piję sam". Oczywiście ograniczenia te będę bezsensowne i bezcelowe. Co więcej ich istnienie pogroszy moją egzystencję — bowiem niechybnie będę je łamać (co będzie złe, a źle jest robić rzeczy złe).

Jeśli zaakceptuję problem — stwierdzę że wynika z tego i z tego to będę mógł zwalczyć go u korzeni.

tagi: akceptacja-siebie dobre-zycie

060. Intencja

Wiele etyk bazuje na pojęciu intencji. Twierdzą że:

O moralnej wartości czynu decydują intencje

Przykłady

Trzeba skończyć z tym niebezpiecznym złudzeniem:

  1. Jeśli ktoś mnie zabije to średnio będzie mnie interesiować czy zrobil do dla mojego dobra1011
  2. Jeśli ktoś mnie wyłowi z rzeki to nie jest dla mnie ważne czy zrobił to z samarytańskiej dobrej woli, czy dlatego że chce mnie po wylowieniu okraść.

Nieobserwowalność

Reszta TODO

tagi: etyka intencja todo uf2

061. Święty Teofrast od cierpliwości

Był taki święty — Teofrast od cierpliwości. Annały Watykańskie odnotowuja go jako jedynego świętego który nie wierzył w Boga.

Został świętym bowiem rozumowo bardzo chciał wierzyć w Boga, uznał że wiara ta bardzo jego życie wzbogaci i da mu bardzo wiele… dlatego udał się do swojej dalekiej pustelni i modląc się o wiarę spędził tam resztę życia.

Bóg nie dał mu łaski wiary aż do śmieci, jednak po śmierci przyjął go w grono swych świętych.

tagi: uf2

062. Etyka Sokratejska

Czy warto umierać za przekonania

Czy warto umierać za przekonania — albo inaczej czy jeśli mamy do wyboru dwie możności skrzywdzić i zostać skrzywdzonym, odpowiedź jest oczywista — umrzeć lub zostać skrzywdzonym?

Sokrates nie miał wątpliwości — umarł za swoje przekonania, umarł bo tak było moralniej — ‘ustalone jest że umrę więc nie ucieknę z Aten’. Ucieczka była by łamaniem porządku Aten zatem wyrządzeniem krzywdy Ateńczykom12.

Ja też ich nie mam — Nie zgadzam się z Sokratesem!

Po pierwsze:

Mam prawo brać siebie pod uwagę. Nie mogę robić tak by ilość krzywdy na świecie rosła — jeśli pozwalam się skrzywdzić w wypadku gdy obrona przed krzywdą nie jest gorsza niż krzywda sama, mam wręcz obowiązek się chronić.

Czy w ten sposób moralni ludzie dają się okradać?

Przykład:

Napada Sokratesa dwóch zbirów z nożami. Chcą go okraść, albo może i zabić. Sokrates może się obronić, ale tylko w ten sposób że wyrządzi im krzywdę (na przykład połamie ręce). Czy może się obronić?

Oczywiście że tak! Sam Sokrates musi przecież odpowiedzieć że może — przecież sam walczył jako hopilita.

Po drugie:

Czy moralnym jest pozwolenie się plenieniu niegodziwości poprzez niebronienie się przed nią?

Nie mówię że ze złem trzeba walczyć13, ale przecież można się chronić przed złem!

Niechronienie się przez złem jest prowokowaniem innych do krzywdzenia ludzi moralnych w przyszłości.

Po trzecie:

Czy to nie jest złamanie kardynalnej zasady dostosowywania się do świata, życia ze światem w uścisku, niekonstatowania faktów, ignorowania świata.

Czym różni się człowiek który mówi: ‘Wiem że ta powódź kiedyś nadejdzie i zaleje mi dom, ale nie będę się na to przygotowywał, ani przed nią bronił kiedy nadejdzie’, od Sokratesa który nie chroni swego życia przed Ateńczykami?

tagi: efektywizm etyka sokrtes

063. Wyrwa

Kiedy mówię że pomiędzy działaniem a myśleniem, między światem a świadomością, między automatem a świadomością istnieje, albo powinna istnieć przepaść, mam na myśli coś bardzo konkretnego — nie chodzi mi o to że można co innego robić a co innego uważać, raczej…

Posłużmy się parabolą mechaniki kwantowej. Mamy sobie cząstkę o spinie $\frac 1 4$. Pomiar spinu może dać dwa wyniki — $\frac 1 2$ $- \frac 1 2$. Jeśli rzeczywisty stan cząstki jest innyc od tych dwóch możliwych wyników pomiaru — pomiar zmieni stan cząstki. Jeszcze raz: Nie ma znaczenia to że cząstka ma spin $\frac 1 4$, wynikiem może być i tak tylko $\frac 1 2$ $- \frac 1 2$.

Podobnie ze stanem świata — świat przyjmuje więcej odcieni niż świadomość wyróżnia — i podobnie jak z pomiarem kwantowym — wiedza zmienia stan świata.

Powiedzmy ze mam ambiwalentny stosunek do studiów, ma on wiele odcieni, wiele kolorów — w momencie gdy zamknę go zdaniem ‘nie chcę tu studiować’ rzeczywiście zmienię mój stosunek do studiów — spłaszczę go.

Nigdy nie mów chcę/nie chcę — one są więzieniami wolności.

Nie działam tak jak mi każe rozum, działam tak jak każe natura14

Kiedy kogoś ocenię — nadaję mu metkę. Metka zasłania mi potem to kim on jest.

Nie mów: świat jest taki a taki. Świat JEST15.

Nie pytaj 'czy to przyjaźń, czy to już kochanie' — tak czy inaczej coś stracisz. Każda odpowiedź zakryje kawałek/aspekt prawdy. Zabierze kawałek tego co JEST, odda kawałek iluzji (owszem, pozwoli urzeczywistnić iluzję).

TODO przepisać kawałek z dziennika o wolności, wrzucić dobloga i podlinkować.

tagi: todo uf3

064. Ignorancja

You think you dwell in wisdoms sea
Still sweet ignorance is the key
To a poet's paradise
Challenge the Riddler and you will see…

Ignorancja jednak nie jest w tym sensie brakiem wiedzy. Ignorancja jest tym co chroni mistycyzm przed wiedzą, nie powoduje ingnorowania wiedzy, nie jest nie braniem jej pod uwagę, ale jest czymś co tak przekształca wiedzę by ta wzmacniała, stawała się częścia mistycyzmu. Dla wielu wiedza o istnieniu układu słonecznego jest dostateczna do zabicia radości z obejrzenia wschodui słońca nad jeziorem. Wiedza o konieczności ludzkich działań zabija poczucie wolności. Właśnie taką wiedzę nazywa się zimnym mechanicyzmem. «Leviatan?». Pierwszą metodą obrony jest ignorowanie wiedzy - mówienie że człowiek jest niezdeterminowany (mimo wszelkiech faktów przeczących temu; mimo całej niedorzeczności sporu). Z jednej strony wiem że to co czuję jest zdeterminowane, z drugiej nie czuję że takie jest. Wiem że wschód słońca jest zdeterminowany, z drugiej czuję że jest piękny. Ignorancja pozwala mi zachować i wiedzę i uczucie. Ba nawet pozwala wzmagać je wzajem. Widzę drzewo i widzę fraktal w jego konarach. Wiedza wzmaga uczucie. Uczucie wzmag wiedzę (pęd do wiedzy).

For nature hates virginity
I wish to be touched
Not by the hands of where's and why's
But by the Oceans' minds

• Pierwsza zasada ignorancji: Zamim sprawdzisz czy A jest prawdziwe zbadaj w jaki sposób A lub nie A wpłyna na twoje działanie. Jeśli w żaden nie kłopocz się prawdziwością A.
• Druga zasada ignorancji: Nie przejmuj się tym czego wiedzieć nie możesz. Szczególnie jeśli nie jesteś w stanie ocenić prawdopodobieństw możliwośc możliwych alternatyw.

Nadczłowiek a ignorancja - nadczłowiek był wolny, niewinny. Ignorancja jako droga do niewinności.

—-
Znalazłem to w moich notatkach tomboya datowane 31 sierpnia 2008

tagi: dobre-zycie ignorancja

065. Pytanie o wewnętrzne nauki

Platon towrzył pisaną wiedzę zenętrzną, ale nauki wewnętrzne (niepisane) były dużo ponoć ważniejsze (oczywiście jest to furtka - na to pytanie Platon nie odpowiada w Dialogach, ale na pewno odpowiadał dialogując, i powiedziałby że…).

Z jednej strony wiedza wewnętrzna jest konieczna - przecież moja praca o wartościach harcerskich była wiedzą wewnętrzną. Nie powinno sie jej dawać Harcerzom. Jak nie zrozumieją to dobrze, jak uznają że kłamię to pół biedy, ale jak uznają to za prawdę i zaczna realizować wbrew sobie, wbrew swojej niedojrzałości, to będzie tragedia. Wiedza wewnętrzna jest wiedzą bazujacą na poprzednio zdefiniowanycch pojęciach, na już nabytym w 'zakonie' pogądzie świata.

Z drugiej jest zła - po pierwsze może zostac żle/nie zrozumiana. Jeśli mówię że jestem 'poza dobrem i złem' to NIE mówię że mogę czynić zło, ale żeby to zrozumieć trzeba mieć już pozostałe kawałki wiedzy zakonnej…

Mamy więc sprzeczność/antynomię w samej filozofii? W samym zakonie?
Raczej w samych ludziach. Czytałem dicka nie rozumiejąc go, w wieku w którym nie miałem go jak rozumieć… I nie zrobiło mi to krzywdy, wprost przeciwnie. Potrafiłem przejść do porządku dziennego nad nierozumieniem, nie próbwałem wtłoczyć go w ramy mnie. Prawdę powiadał stachura kiedy pisał: "Tyś jest swoim ja! Tyś jest wysiłkiem! Wszystko, każdy twój akt jest wysiłkiem. Nie wyobrażasz sobie nawet lekkości ziemi"<cytat niedokładny>. Zrozumienie nie pochodzi z wysiłku, ale bezwysiłkowo. Wysiłek nie powoduje zrozumienia, może dać jego pozór - nie da prawdy.

Muszę być w stanie powiedzieć: Nie rozumiem cię, ale masz wszelkie prawo głosić swoje poglądy. Jakiekolwiek inne podejście do wiedzy wewnętzrnej kaleczy ją i kaleczy człowieka który je ma.
<Akceptacja nierozumienia>. Koan nie jest zagadką, którą trzeba rozwiązać, koan jest oczywistością, ale oczywistością widzianą obcymi oczyma, po przejęciu widzenia mistrza nie ma już koanu… jest prawda.

tagi: ignorancja koan wewnętrzne-nauki zakon

066. Niejednostkowość jednostki

Nie można mówić o samej jednostce. Zawsze są przynajmniej dwie osoby w modelu - > ja obserwujące i ja obserwowane.

—-
Z notatek tomboya 2008 rok

tagi: krytyka-filozofii paradoks-obserwatora

067. Egzystencjalny pesymizm

Gdzie w egzystencjaliźmie jest pesymizm? Człowiek nie ma miejsca na świecie. Nie ma domu, więc może wiecznie go szukać.

Nic nie ma sensu, zatem wszystko ma równie wielki sens.

Nie ma ustalonego wielkiego sensu wobec którego wszystkie nasze sensiki są małe. Jeśli go nie ma to małe sensiki są wielkie.

Pozostają małe tylko przy porównaniu do truchła (już urojonego) wielkiego sensu. Ale jeśli urojenie sprawia ból zawsze można spojrzeć na świat nagimi oczami.

tagi: egzystencjalizm nagi-wzrok pesymizm sens

068. Półprawda o drogowskazie

Prawidłową odpowiedzia na stwierdzenie 'Czyż drogowskaz musi podążać drogą którą wskazuje' jest 'A przyp***dolił ci ktoś drogowskazem?".

tagi: drogowskaz etyka krytyka-etyki krytyka-filozofiii

069. Druga półprawda o drogowskazie

Są dwa rodzaje filozofii i dwa rodzaje pisarstwa.
Autorzy pierwszego rodzaju piszą tylko autobiografie - ich bochater możę mieć inne imie, mieszkaćw innym kraju, ale będzie alter ego autora. Filozof tego rodzaju będzie pisał o sobie, o tym jak on reaguje na świat, będzie pisał o swoim świecie, jeśli ma w życiu cel — uzna że jest to obiektywny cel ludzkości. Mówią o drodze której idą.
Autorów drugiego rodzaju interesuje historia i jej ciekawe opowiedzenie. Filozofów drugiej kategorii interesują ciekawe myśli.
Jeśli pierwszy rodzaj ludzi potrafi mówić tylko o drodze którą idą — mówią: 'patrz w jakie niebiosa mnie zaprowadziła', drugi mówi — 'O zobacz jaki ciekawy kamień znalazłem kiedy zgubiłem swoją ścieżkę', 'O jaki ładny kwiatek rośnie na poboczu'.

Ja mam coś z obu typów. Z jednej strony jak piszę poważną pracę to ona jest o mnie i o rzeczach które myślę że sam w swoim życiu przetestwowałem.

Ale mam też fazy na fajne myśli. Fajne jest bardzo wieloznacznym słowem - czasem znaczy ładne, czasem abstrakcyjne, a czasem w stylu: 'Przekonać znajomą żeby złozyła swojemu chłopakowi życzenia na dzień ojca, odwiesiła słuchawkę a potem przez trzy dni nie odbierała tefonów przez trzy dni' czy 'Porzućmy zupełnie język - on nie opisuje ŚWIATA', 'Gdyby tak zapisać wszystko w postaci formuł logicznych…'.

tagi: drogowskaz etyka filozofia

070. Nie podejmować decyzji

Mędrzec rzekł: brak decyzji jest decyzją.

Nie można wstrzymać się od podejmowania decyzji — nie bardziej niż od oddychania — jedno i drugie możliwe po śmierci.
Nie można się powstrzymać od podejmowania decyzji — nie bardziej niż od używania pojęć.

Tytanic płynie na górę lodową — kapitan podejmuje decyzje — ominąć ją z lewej czy z prawej strony. Brak decyzji też jest decyzją — uderzyć czołem staku (brak decyzji jest trzecią drogą — najlepszą z możliwych16. Rzadko tak jest.

Decyzje nadają życiu kierunek. Brak decyzji — to pozowolenie by Świat podjąłd decyzję. Człowiek niepodejmujący decyzji jest jak patyk płynący po wzburzonym oceanie — świat nim miota.

tagi:

071. Miejsce dla moralności

Wstęp

''Odonianizm jest formą anarchizmu. Nie w sensie bombowo-zamachowym, bo to już byłby terroryzm, niezależnie od tego, pod jak nobilitującą nazwą się ukrywa, i nie jest też skrajnie prawicowym Darwinowskim ekonomicznym leseferyzmem, ale po prostu anarchizmem takim, jaki został przedstawiony w myśli wczesno-taoistycznej, a rozwinięty przez Shelleya i Kropotkina, Goldman i Goodmana. Głównym wrogiem anarchizmu jest wszechwładza państwa, jego głównym celem moralno-praktycznym współpraca (solidarność, wzajemna pomoc). Jest to najbardziej idealistyczna i, jak dla mnie, najbardziej interesująca ze wszystkich teorii politycznych.“
— Ursula K. Le Guin o Odonianiźmie (teorii politycznej przedstawionej jej książce ”Wydziedziczeni``)

Guin zasadniczo opisała państwo w którym każdy obywatel, zawsze, mógł odpowiedzieć Państwu: 'nie'. Państwo mogło nakazać obywatelowi pojechanie na drugi koniec świata, ale obywatel mógł powiedzieć: 'nie jade'. Nie było tam policji (nie trzeba egzekwować prawa tam gdzie nie jest ono wiążące), sądów, parlamentu, prezydenta …

Gdyby takie zasady panowały w Polsce (czy dowolnym innym Zachodnim kraju), Polska rozpadłaby się natychmiast. Jednak Państwo Guin przekonująco funkcjonowało.

W Polsce szukamy sprawiedliwości w sądach, obywatele państwa Guin mieli ją w sobie. Sprawiedliwość byłą poziom niżej.

Tym czym wygrywa państwo Guin jest brak strachu. Nie ma napięcia Państwo — Jednostka, bo Państwo nie ma władzy nad jednostką.

Tao

Chcę teraz odnieść metaforę anarchizmu do Czlowieka. Taoista nie ma zasad. Nie rządzą nim prawa moralne. Taoista kroczy drogą.

Dlaczego więc Taoista nie czyni zła? Żadne zasady go przed tym nie powstrzymują. W "tao te cing" nie ma dekalogu?

Nie czyni zła bo idzie drogą. Nie ma zasad zabraniających czynienia zła, jednak nie ma zła. Nikt nie każe Ci oddychać — jednak oddychasz. Nikt nie każe Taoiście być dobrym — jednak jest dobry17.

Moralność znalazła się poziom głębiej — nie w zasadach a niżej.

Znów — czym taoizm wygrywa z morlanością zasad? Brakiem napięcia. Wszystko co czyni taoista czyni z głębi siebie, nie musi się oceniać przez filtr zasad.

tagi:

072. Demokracja

Platońska metafora statku jedzie jakoś tak: demokracja jest złym ustrojem bowiem nie by kierować statkiem trzeba mieć więcej wiedzy niźli do machania wiosłami. I gdy władzę na statku zaczna pełnić wioślarze… to będzie źle.

Natomiast państwo nie statek… Państwo nie ma celu do którego trzeba płynąć. Jedynym celem Państwa jest zapewnienie trwałego szczęścia jego obywatelom. A już każdy obywatel wie czego potrzebuje do szczęścia.

Kontrargument z eksperta: 'Ale już trzeba być ekspertem żeby wiedzieć jakie ustawić podatki żeby za trzy lata wszystko się nie poszło jebać'. Odpowiadam na to tak — ekspert w naszej metaforze to nie sternik który nadaje kierunek, ale raczej wioślarz — który w trudzie pcha okręt—państwo do przodu. Ponadto sama konieczność istnienia ekspertów cechą współczesnych państw w modelu zachodnim a nie immanentna cecha państwa w ogóle. Do szczęścia ludzie potrzebują zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych, dobra gospodarka nie jest do szczęścia potrzebna(!). A nie jestem sobie w stanie wyobrazić stanu polskiej gospodarki który będzie groził podstawowym potrzebom społeczeństwa. Problem nie leży w ilości dóbr ale dystrybucji. Prawo jest tak skomplikowane że potrzebujemy prawników. Rynki finansowe są tak pokopane że potrzebujemy finansitstów…

tagi:

073. Parytety

Rozmawiałem z Luką o parytetach. Znaczy rozmawiałem — duże słowo, moja argumentacja bycia przeciw paryetetom brzmiała w sumie tak:

Mętnie

Nie zgadza sie to z moim taoizmem. Taoizm ma dokrynę działania poprzez niedziałanie.

The way of heaven
doesn't compete
yet wins handily,
doesn't speak
yet answers fully,
doesn't summon
yet attracts.
It acts
perfectly easily.

Parytety są nie tao. Parytety to robienie zamieszania.

Tylko to nie jest argumentacja, to jest powiedzenie — 'Jestem katolikiem, więc nie pochwalam seksu przedmałżeńskiego'.

tagi:

074. Moralność bez nakazów

Moralność bez nakazów, dla wielu jest niemożliwa — lecz jedyna możliwa.

— To jest droga — idź nią — będziesz wtedy dobry.
— Ale co to jest droga?
— Idź.

Pewnego dnia uczeń spytał Buddę: 'Jak mam czynić', a Budda milczał. Uczeń odszedł niezadowolony. Inny uczeń spytał: 'Czemu milczałeś'? Budda rzekł zaś: 'W bitwie raniono człowieka, gdy przybiegli do niego medycy — ten zaś powiedział: «nie pozwolę się leczyć, zanim nie wytłumaczycie mi według jakich zasad przywracacie mi zdrowie», znajomość zasad według których jest on leczony — nie pomoże w uleczeniu. Znajomość zasad moralnych nie jest krokiem na drodze do oświecenia.'.

Budda spisał swe zasdy moralne — nie były one fundacją moralności — były one jej sprawozdaniem. Fundacją moralności było oświecenie.

Lao Tzu spisał 'Tao te cing', ta książka nie jest wyprowazeniem drogi, nie jest nawet jej opisem — jest czymś co przenosi Cię na Drogę. Reszta jest Drogą.

Namysł moralny nie istnieje. Człowiek moralny nie działa, jak nam oświeceniowi filozofowie próbowali to wmówić, według schematu:

  • Czy mam zrobić A?
  • A jest dobre.
  • Zatem tak uczynię.

Nie jest mistrzem ten kto by nie kłamać musi uznwać zasadę 'kłamstwo jest złe'. Misrzowi po prostu przez usta nie przejdzie kłamstwo. Mistrz nie pomyśli możliwości skłamania. Instynkt.

Morlaność mistrza nie jest zewnętrzna w stosunku do niego. Jest ona nim, wypływa z jego istoty.

Patrz też: 179

tagi: etyka etyka-kodeksu moralnosc partynihgt

075. Wolna wola

Gdy gdy ktoś mówi o wolnej woli — śmieję mu się w twarz. Moja wola, moje pragnienia, są dokładnie sterowane — przez świat. Cnotą jest zgodność z naturą, zgodność woli ze światem. Cnotliwi woli nie mają — poza wolą świata. Mistrz nie ma woli.

O wolnej woli mówią jedynie — niedoskonali.

Wolna wola to wiara że liść płynący po powierzchni wody steruje biegiem rzeki. Ryby mogą płynąć w górę rzeki — mogą nawet dopłynąć do jej źródła — lecz tam — umierają.

tagi: etyka stoicyzm tao wolna-wola

076. Ciemność

W ..Grobowcach Atuanu'' Ged walczył z Bezimiennymi bogami. Stanęły tam przeciw sobie dwie siły —- światło i ciemność. Słowo i milczenie. Struktura i rytuał.

And I've switched sides.

Ged jest kapłanem słowa, królem mieczy, rozumie to co może nazwać. Ma władzę nad tym czego nazwę odkrył. Postać ta jest piękna szlachetna i silna.

Jednak gdy bohater jest szlachechetny i silny, nie ma znaczenia co wyznaje — wyciągnie co najlepsze z tego w co wierzy. Czy jest Papierzem, czy jak Han Solo — przemytnikiem i zabijaką.

Słowa są lekkie, tanie, słabe. By słowa miały moc — muszą moc brać od tego kto je wypowiada. W ciemności samej leży moc. Words can be subverted. Darknes can't be subverted, no action can be taken on darkness yet all actions come from it. Immanentną cechą światła są cienie. W ciemności jest ciemność.

Kiedy Ulce powiedziałem że chcę z nią pochodzić na siłownię spytałą: 'A jakie są moje cele'. Nie ma ich, postanowiłem uprawiać jakąś formę wyciłku fizycznego. Siłownia jest OK bo jest Ulka. This can't be subverted. Nie strace motywacji bo jej nie potrzebuje. Nie muszę wiedzieć czy osiągne cel, jeśli działanie jest celem.

TODO opisać lewą rekę ciemnoci

tagi: ciemnosc jakzyc ursula-le-guin

077. O immanentnej niemoralności kościoła

Kościół jest istotowo niemoralny. Zaczne mocną tezą. Przemyślenie to zaczęło się z obserwacji Mai, a umocniło podczas gry „Monopol na zbawienie”. No w zasadzie to nie jest gra… Whatever.

Teoria moralna kościoła jest bez zarzutu. Dla każdej złej rzeczy która zdaje się płynąć z teorii kościoła okazuje się w istocie że jest ona wbrew doktrynie. Ksiądz który mówi: 'Za ślub co łaska, 500 złotych', postępuje wbrew prawu kanonicznemu: 'Nie wolno nadawać rytuałom kościelnym wszelkich pozorów tranzakcji handlowych'18. Jednak — kościól jest immannentnie niemoralny. W tej teorii jest jeden immanentny błąd — jest zbyt skomplikowana. Jest tego za dużo. Jeśli się dobrze poszuka to z moralność chrześcijańska jest OK. A co jeśli ktoś nie szuka dobrze.

W teorii moralnej kościoła jest za dużo papieru. Papier wszsytko przyjmie. To many words, words can be subverted.

Chrystus powiedział — kochajcie się, niech wszystko co czynicie płynie z miłości do bliźniego. Gdyby każde pokolenie hierarchów nie dodawałoby kolejnych zasadek maksymek, słów. Byłoby dobrze. If not for saint Thomas.

Nie ma co dodawać słów do dobrej teorii. Kill the words.

Live.

tagi: etyka kill-the-worlds kosciol prosta-etyka

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.