059. Akceptacja siebie a samodoskonalenie

Samoakceptacja nie znaczy samodoskonalenia. Osoby które się same akceptują raczej nie mają postawy życiowej zgodnej z:

Jakiegoś mnie panie stworzył — takiegoś mnie masz!1

Empirycznie tacy ludzie raczej się samodoskonalą.

Znów — żeby się zmienić trzeba się zaakceptować i trzeba się poznać2.

Przykład

Jeśli mam problem z alkoholem i nie akceptuje tego, to mogę albo uznać że:

  • Jestem zły. A skoro jestem zły to powinienem (w każdym razie: mogę) czynić źle.
  • Mój nawyk jest zły więc muszę z nim walczyć. Będę z nim walczyć objawowo (będę walczył z tym co jest złe, czyli nie z powodami problemu, a z problemem samym). Na przykład ustalę że: "nie piję przed południem", "nie piję sam". Oczywiście ograniczenia te będę bezsensowne i bezcelowe. Co więcej ich istnienie pogroszy moją egzystencję — bowiem niechybnie będę je łamać (co będzie złe, a źle jest robić rzeczy złe).

Jeśli zaakceptuję problem — stwierdzę że wynika z tego i z tego to będę mógł zwalczyć go u korzeni.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.