004. Proces łańcuchowy

Filozofowie mają problem z pojęciem procesu łańcuchowego. Z pojęciem owych przejść fazowych.
Woda może mieć temperaturę -5 stopni C i być cieczą. By zaczęła się krystalizacja musi znaleźć się jądro krystalizacji. Musi znaleźć się mały kryształek wokół którego lód powstanie. Jeśliby do takiej cieczy wrzucić dowolny pyłek natychmiast skuła by się lodem.

Choć zdolności intelektualne Adama były od samego początku bez zarzutu, przecież nie mógłby on wnosić z płynności i przezroczystości że go zadusi.

Cóż Adam, Adamem; Jacek, Jackiem. Po zdobyciu progowej ilości bodźców mogę przewidzieć, jak nie wszystko, to bardzo dużo. Przebiłem pewien próg i pewne zdolności przyszły same. Cóż że Adam ich nie miał, cóż… To niczego nie dowodzi.

Z tego że jeśli nie mamy żadnych praw przyrody nie mamy też prawa pozwalającego nam wyprowadzać te prawa, nie wynika że nie mamy tego prawa w ogóle. Trzeba wykonać parę kroków w ciemno by wyjść na słońce. Rozumowanie: "No skoro Adam tego nie wiedział to i my nie możemy", czy: "Gdybyśmy odarli się z całej wiedzy nie wiedzielibyśmy tego"1 jest błędne. Nie można mieć jednego bez drugiego, nie można mieć praw bez innych praw, jak więc przerwać to błędne koło? Trzeba zdobyć obie rzeczy NA RAZ, jednym natychmiastowym lotem umysłu! Jak jednak tego dokonać? Cóż. Już tego dokonano, skok wykonał kto inny. Kto inny wskazał nam szczyt szklanej góry, my idziemy za nim, krok po kroku. Wydeptujemy lepszy szlak dla potomnych.

-Hume.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.