Krok

Krok

Bezsenność.

Po walce z jawą poddaje się jej. Wstaje i mam ochotę coś napisać. Oczywiście w tym stanie nie mam co. Bo w dużym projekcie trzeba 'być'. a na mały trza mieć pomysł. Ach! Cokolwiek. Zmiana w dobrym kierunku.

Parę moich lepszych kawałków powstało właśnie w nocnych zrywach.

Moonwalking.

Jakież to okropnie nie wiedzieć czym się jest, nie móc przypisać jednej etykiety.

Hmm. Na mojej wizytówce jest napisane programista.

Czasem zazdroszcze Hani że np. potrafi malować, Oli śpiewu w chórze itp. Ale jednak nie mogę być wszystkim tym czym być mogę. Zbyt kuszące rozcieńczyć się w tym czym się jest, by nie być tym kim się jest. Rozpłynąć się w stawaniu się sobą. Może to jest człowiek nikt? Chyba raczej WW biegnący po grani.

Po grani, po grani tu mi drogi nie zastąpią pokonani, tylko łapią w pół za nogi, krzyczą nie idź, krzyczą stań, ci co w pół stanęli drogi i zębami, pazurami, kruszą grań.

Ostatnio zrozumiałem co znaczy biec bo grani. Po grani można tylko biec, bo jak się stanie i zacznie zastanawiać gdzie się jest, to się straci równowagę i spadnie. Grań służy do tego żeby z jednego miejsca dojść w inne.

Widzę drugi brzeg.

Pewienem tego a nic się nie mylę że bądź za długą bądź za krótką chwilę, będziesz jednak u brzegu, gdzie dalej nie masz biegu, gdzie odpoczynek i sen nieprzespany tako panom jako i chudym zgotowany. A wieczne może ile znakomitych, tyle pod wodą żywi skał zakrytych

Oczywiście nie chodzi tu o ten brzeg i o tą podróż, chodź i tej podróży znam koniec.

Wracając. Czemuż jedności jaźni nie towarzyszy jedność określenia, ba choćby jedność samookreślenia. Sekret jedności przeciwieństw. Jaźń jest jedna na swoim poziomie, ale na poziomie swojego pozania siebie się rozpada. Zapewne gdyby poznała siebie w swej jedności, rozpadła by się na kawałki (kompletne samopoznanie musi druzgotać. Cieszmy się ze ślepoty… Ślepiec nie widzi ciemności)

Jakaż piękna kosmogonia wyrosłaby z tego zdania! Bóg-jaźń poznaje siebie i rozpada się na tysiąc kawałków-ludzi, którzy nie wiedzą kim są. Pewnego dnia poznają siebie, stana się sobą i cykl się powtórzy.

Tańczyć na skrzydłach
Innego wiatru

Co do jaźni. Chyba niedawno zrozumiałem Fichtego. Naczelną zasadą wszelkiego poznania jest

Ja = Ja

Rozwinięte jako:

Ja bezwzględnie i koniecznie ustanawia swój własny byt, bowiem ustanawia go i ustanawia go koniecznie

Tym co wiąże cały świat jest (moja) jaźń, bez niej może owszem byłoby coś, ale to coś nie byłoby po nic. Byłaby wielość, brakłoby jedności.

Skoro jaźń istnieje to musi istnieć koniecznie.

Pytanie dlaczego istnieje coś niż nic jest bezsensowne. Samo pytanie ustanawia owo coś bowiem nie ma sytuacji w której istnieje pytanie dlaczego jest raczej nic niż coś.

42

Czterdzieści dwa. Wieczna odpowiedź na pytanie ile jest sześć razy dziewieć. (Ech nie złapałem kiedyś tego dowcipu, założyłem że jeśli to ma być śmieszne ma się zgadzać. Załorzeniowa postać rzeczywistości…)

Idąc za złymi wskazówkami
Można dotrzeć w ciekawe miejsce

Najciekawszy aksjomat: Dla każdego A poradzisz sobie z A.

Nie mówię że doprowadził mnie w dobre miejsce, nie mówię że doprowadził mnie tam gdzie chciałem, nie mówię że każdy kawałek drogi był fajny…

Mówię że prowadził mnie ciekawą drogą.

Tak na marginesie: szukałem dobrego obrazu emocji tu i teraz:

flowers.jpg

Obraz jest do zapamiętania dla mnie. Metafora też.

I jeszcze jedno: http://docs.google.com/Doc?id=dcwr2qmr_292cnwxbd

Jednak coś wyszło z nocnego pisania. Hope its fun to read.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.