Co ja robie tu -- uu

Jb

Kto kupuje Malibu?

Bartek:

och, ja chyba tym razem was zadziwię i nie tknę alkoholu:-) więc Malibu nie - najwyżej soczek…

Maja:

Jacku, a to na pewno chodzi Ci o Malibu a nie o Advocat?.. ;)

JB:

Tak. ;)
<szept> Uważajmy z hermetycznymi dowcipami bo Krzysia przepłoszymy ;) to
jest bardzo płochliwa istotla ;) </szept>

Hania:

hm, ja moge przyniesc mleko:P przyda sie niezaleznie od tego, czy ewentualna osoba kupujaca pomyli advocat z malibu, czy malibu z advocatem;)

Rysiek:

Żeby się nie okazało, że "osoba kupująca" przyprowadzi adwokata z
Malibu… ;)

Jb:

Żeby tak się nie okazało ja kupię mleko. W na tyle duzych ilościach że
możecie kupować malibu z adwokatem w dowolnej kombinacji :)

Hania:

tak więc skończy się na tym, że wszyscy kupią mleko. nie będzie alkoholu, ale będziemy mieli dziesięć kartoników mleka i kilka butelek z mlekiem. i będziemy mogli z nich ustawić piramidkę na środku domu Jacka. wiem, że tak będzie:>

Jb:

Sugerujesz że powinienem autartarnie rozdzielić zakupy?

Maja

Jacku, nigdy w życiu! Dyskusja jest już na takim poziomie, że naprawdę ciekawi mnie, kto, co i w jakich ilościach przyniesie!

Jb:

To jest jak powiedzieć: nie operujmy go! Naprawdę ciekawi mnie jak długo
przeżyje! ;P

Maja:

Jasne, że właśnie o to chodzi. Inaczej było by nudno. ;)

Jb:

To jest jak powiedzieć: Nie dam mu spowiedzi i zobaczę czy i tak będzie zbawiony :P

Bartek:

NIE MA ZBAWIENIA POZA KOŚCIOŁEM!!!
a co do imprezy - strasznie ciężko mi idzie powrót do formy po sylwestrze, więc chociaż bardzo bym chciał to nie wiem jednak czy zajrzę… miałem trudną rolę Różowej Pantery i do dziś ją odchorowuję…:-)

JB:

Proszę mi nie przeszkadzać kiedy wytykam koleżance Mai jej heterodoksję :)

Rysiek:

NIE MA ZBAWIENIA POZA KOŚCIOŁEM…

…Latającego Potwora Spaghetti!

a co do imprezy - strasznie ciężko mi idzie powrót do formy po sylwestrze,
więc chociaż bardzo bym chciał to nie wiem jednak czy zajrzę… miałem
trudną rolę Różowej Pantery i do dziś ją odchorowuję…:-)

To ja nie pytam…

Maja:

Powiedziałabym, że to jest raczej jak: nie pójdę do spowiedzi i zobaczę, czy [i tak] będę zbawiona. Przy czym, jak wiecie, dla mnie picie alkoholu nie ma niemalże żadnej wartości. Właśnie odkryłam, że jestem ateistką. ;)

Maja:

A teraz, jak przystało na chrześcijankę i członka ZAKu, czuję się w obowiązku przynajmniej wytłumaczyć Wam, jakie znaczenie miały te słowa na początku swojej historii. Jednym z założeń Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego jest uświadamianie historycznego znaczenia tego, co przez wielki straciło swoją pierwotną interpretację.
Przypisuje się słowa "Poza Kościołem nie ma zbawienia" św. Cyprianowi, żyjącemu w III w. biskupowi Kartaginy. Dotyczyły tylko i wyłącznie osób, które odłączają się od Wspólnoty (w tym znaczeniu użyte jest słowo "Kościół") i generalnie chodzi o to, że poza grupą społeczną żyjącą w prawdzie człowiek nie może godnie żyć. W tamtych czasach było to dość zrozumiałe, bo poza chrześcijanami byli głównie barbarzyńcy, cywilizacja starożytnego Rzymu od czasów prześladowań też raczej była jak kraj barbarzyński. No i chyba nie da się zaprzeczyć, że bez ludzi i w kłamstwie to "co to za życie"? ;)
Mam nadzieję, że nie szerzę herezji, z tego co wiem, to właśnie tak było.
Bardzo proszę o nieatakowanie mnie jeśli chodzi o treść tego, co napisałam.

Bartek:

ach, tak, tak - do wyłączności jeśli chodzi o zbawianie to już Kościół chyba nie ma odwagi - ale: "ostatecznej odpowiedzi na KAŻDE pytanie człowieka, zwłaszcza na jego pytania religijne i moralne, udziela JEDYNIE Jezus Chrystus" !!!!

Jacek:

Urzędujący w poniedziałki od godziny 15-17 w gabinecie 127 w Raju, oraz
w czwartki od godziny 13.15 do 17.45 w gabinecie 18 w Piekle.

Mają:

Mnie tylko ciekawi ten cudzysłów. To jest rzeczywiście skądś

Jacek:

Mnie ciekawi co innego… Jakim cudem rozmowa o temacie 'Re: Re: Re: Re:
Impreza' którą rozpoczął temat alkoholu zeszła na tematy Boga, Życia,
Kościoła i tak dalej.

Bartek:

mnie ciekawi, jak bardzo uradowani są pozostali z listy mailingowej, którym zawalamy tymi mailami skrzynkę…
jak to czy skądś???!!! oczywiście!!! encyklika Veritatis Splendor by JP II - dokładna lokalizacja cytatu wymagana czy jestem wiarygodny wystarczająco???:-)

Maja:

Włąsnie o taka informację mi chodziło, dzięki. :)

JB:

Nie wiem czy uradowani - na pewno uduchowieni
(i wy się dziwicie że nie wszyscy zaproszeni są na tej liście
mailingowej ;))

Bartek:

no dobra żarty żartami, ale na którą w ogóle jesteśmy zaproszeni??? bo jakoś wątek zgubiłem… ale serio…
i może ktoś będzie jechał ze wschodniego??? albo chociaż z centrum??? bo ostatnio jakoś trafiłem, dzięki Paulinie, ale jutro mogę mieć mniej szczęścia…:-)
a co do encykliki - to jest od razu we wprowadzeniu, punkt 2., w moim wydaniu strona 5

JB:

Na 18. Pociąg 16.50 ze śródmieścia. Mapka załączona do pierwszego
maila :) Mapka jest doobra :) Hania z nią trafiła (po tym jak ją
zamoczyła i zubiła).

Rysiek:

Że wrócę do urwanego wątku - Maju, jak to "ateistką"?..
Nie zaprzeczysz, że alkohol istnieje. Możesz co najwyżej być agnostyczką -
ale to też nie zadziała, nie powiesz mi, bowiem, że nie poznałaś,
przynajmniej w jakimś zakresie, alkoholu.
Teizm i deizm odpadają, z przyczyn oczywistych. ;)
Więc po prostu jesteś wierząca nie praktykująca. :)

JB:

Uważam że w Twojej argumentacji jest wielka dziura. Przytoczyłbym na nią
cytat, ale jestem istotą jednak dość prymitywną i nie znam na pamięć
dzieł Ojców Kościoła i wszystkich Soborów (a nawet Soboru watykańskiego
II).
Muszę się odwołać do intuicyjnego rozróżnienia pomiędzy wiedzę a wiarę.
Czy jeśli wiem że Windows istnieje - wierzę w niego? Nie. Wiedza i wiara
wykluczają się wzajemnie.

Owszem - w tym samym sensie antyteiści są też istotami bardzo
wierzącymi. Skoro antyteista, mimo grożącego mu zawału serca i ścisłej
diety, w każdy piątek je befsztyk - znaczy wierzy :).

Maja:

Hm, sprawa wygląda tak, że nie pamiętam dokładnie swojej wypowiedzi, a uznałam za zbędne zapisanie wysyłanego przez siebie maila. Niemniej jednak, wydaje mi się, że masz rację - po prostu znalazłam sobie pretekst do zestawienia tych dwóch słów, których na codzień w ten sposób bym nigdy nie zestawiła. ;)
Poza tym - już coraz bardziej praktykująca. Przyniosę ten nieszczęsny advocat.

JB:

Ye ye ye!!
Mamy dostawcę advocata!
Kto weźmie malibu??

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.