Pan Kafka

W pewnych przypadkach los przypomina burzę piaskową o niewielkim zasięgu, która nieustannie zmienia kierunek. Chcąc przed nią uciec, ruszasz w inną stronę. A wtedy burza, jakby się do ciebie dopasowywała, rusza za tobą. Jeszcze raz zmieniasz kierunek. Burza idzie ponownie twoim śladem. Powtarza się to wiele, wiele razy, jak złowróżbny taniec ze śmiercią przed świtem. A to dlatego, że ta burza nie pojawia się nie wiadomo skąd, nie jest czymś oderwanym od ciebie. Ona po prostu jest tobą. Masz ją w sobie. Dlatego pozostaje ci tylko się poddać, wejść prosto w nią i próbować się przedrzeć krok na krokiem zasłaniając szczelnie oczy i uszy, żeby nie dostał się do nich piasek. Prawdopodobnie nie znajdziesz tam słońca, księżyca, stron świata, w pewnych przypadkach nie ma nawet normalnego czasu. Jest tylko tańczący wysoko pod niebem drobny biały piasek jakby powstały ze zmielonych kości.

(…)

Wtedy rzeczywiście uda się przez nią przedrzeć. Przez tę gwałtowną burzę. Tę metafyzyczną symboliczną burzę. Lecz choć jest metafizyczna i symboliczna, tnie ciało dotkliwie tysiącem ostrzy. Wielu ludzi spłynęło w niej krwią, ty też będziesz krwawił. Poleje się z ciebie ciepła czerwona krew. Będziesz miał pełne dłonie krwi, swojej i innych1.
A kiedy burza się skończy, sam nie będziesz wiedział, jak ci się udało przeżyć. Nie będziesz nawet wiedział czy już minęła. Ale jedno powinno być jasne — kiedy z niej wyjdziesz, nie będziesz już tym samym człowiekiem, który w nią wszedł. Właśnie na tym polega sens tej burzy.[1, str. 10 — 11]

Bibliography
1. Haruki Murakami ‘Kafka nad morzem’; Muza SA; tłum Anna Zielińska-Elliot; ISBN 987-83-7495-096-1.

diggFurldel.icio.usFacebook

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.