Jakbyśmy się widzieli wczoraj

Kiedyś M. powiedziała mi ze przyjaciela nie można stracić. Ja się nie zgadzałem — owszem można. Podałem jej argument: "A co jeśli wyjedziesz do Peru na pięć lat? Czy dalej będziesz się przyjaźnić z K.?".

Usłyszałem: "I wtedy będziemy rozmawiać jakbyśmy rozstały się wczoraj".

Ciągle twierdzę że przyjaciela można stracić, natomiast dziś miałem rozmowę która wyglądała tak jakbyśmy rozstali się wczoraj.

Widziałem się z O. Nasza znajomość przeżywała rozkwit na moim 2 roku studiów, na 3 (kiedy robiłem 2 lata filo) trochę straciła na intensywności (intensywnie to ja się wtedy uczyłem!). Spotykaliśmy się zawsze na spacerach z psami, chodzilimy po dwie - trzy godziny na pietnastostopniowym mrozie1. Ale zawsze spacerowaliśmy. Kiedy wyprowadziła się do Błonia, a ja potem do Milanówka, nasza, psiarska, znajomość się rozluźniła. Widziałem się z nią przez ostatnie dwa lata może 4 razy. I dziś.

I było tak jakbyśmy widzieli się wczoraj.

Tego samego dnia widziałem się z moją Matką. I rozmowa nie kleiła się w ogóle. Smutne, budować od zera swoją relacje z Matką w wieku 24 lat.

O. na powrót cytuję:

With one look I'll ignite a blaze
I'll return to my glory days
They'll say, "Norma's back at last!"

This time I am staying, I'm staying for good
I'll be back to where I was born to be
With one look I'll be me

(całość tu)
Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.