Avatar przekleństwo bogactw

Jedyną sensowną doktryną obrony przed silniejszym wrogiem jest nie danie mu tego czego oczekuje — nie danie mu współpracy. Bez współpracy ludzi może on wszystko zniszczyć, lecz nie może nic zbudować. Bez współpracy ludzi z podbijanych krajów podbija się samą ziemię. A przecież we współczesnych wojnach nie o to chodzi — chodzi o podbicie dającej korzyści infrastruktury.

Czyż ludy głębokiej sachary były kiedykolwiek podbite? Czy ktokolwiek podbił Islandię? Czy kiedykolwiek podbito wyspy owcze —- owszem, ale mieszkańcy mogli tego nawet nie zauważyć.

Nie mieć nic wartrego podboju, a to co jest go warte należy uszkodzić — oto jedyne zabezpieczenie przed wojną.

Utopia powstanie zatem na ziemach jałowych.

Uwagi.

1. Doktryna ta w oczywisty sposób nie działa jeśli przeciwnicy chcą zdobyć bogactwa naturalne — czasem można je bez wojny oddać/sprzedać (Na'ri nie mogli!)

2. Wyłącza to przypadek podbojów których przyczyną były przyczyny pozalogiczne — ideoloficzne. Lecz takich wojen było mniej niźli tych rządzonych żelazną ekonomią rynku.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.