...

Wychodzi. Po chwili wraca.
— Chciałabym powiedzieć że to się tak właśnie kończy, twoją presją nie daniem mi czasu.
— Co się kończy — spytałem, choć wiedziałem co powie.
— Nasz związek. Teraz podaj mi rękawiczki.
— Proszę.
Wychodzi ponownie. Zostaje jedna myśl — nie zacząc wyć. Jestem w końcu w restauracji. Pewne role trzeba zachować. Klient nie wybucha płaczem.
Zebrać się na tyle żeby móc powiedzieć niechwiejnym głosem: 'Rachunek poprosze'. Biorę do rąk chusteczke która leżała na spodeczku, pracowicie wycieram kąciki oczu. Dobieram się do serwetek, też się świetnie do tego nadają. Biorę kawę. Aż chciałoby się powiedzieć że wpływa we mnie spokój — to tylko samokontrola.
Po wypiciu swojej kawy, sięgam po jej kubek, prawie pełny. Kończę go.
— Przepraszam!
Kelner podchodzi.
— Można rachunek?
Głos się nie chwieje, jest inny bo nos jest zupełnie zatkany, ale się nie chwieje.
— Oczywiście. Można zabrać — wskazuje na talerze.
Kiwam głową. Nawet podaje mu jej tależ. Nawet mi wychodzi, byle nic nie mówić. Bo znów nie mam kontroli nad głosem.
Co powiedzieć G. Może odwolać spotkanie: 'Cześć G., przepraszam musimy odwołać dzisiejszą kawę, rozstałem się właśnie z Izą. I chyba nie jestem najlepszym towarzyszem dziś do czegokolwiek'
— Proszę — mówi kelner i podaje rachunek.
Na rachunku jest 18zł. W portfelu są banknoty 10 i 100, nie mam 8 drobnymi. Nie dobrze. Tak mógłbym zostawić dwie dychy i już wyjść. Tak będę czekał na resztę.
Pewnie będą pytać dlaczego się rozstaliśmy? Co mogę im powiedzieć? Jaką prawdę znaleźć. Jest wiele prawd. Jedna najważniejsza: miłość to za mało.
— Można? — pyta kelner, wskazując na rachunek
— Tak.
Może wróci? Do S/ chciała wrócić, po tym jak go rzuciła. Czy będę miał siłę powiedzieć: 'Przepraszam nie wraca się dwa razy do tej samej rzeki'?
— Proszę — mówi.
Biorę resztę, zostawiam większy niż zwykle napiwek, jakbym przepraszał za brak klasy, jak bym chciał pokazać że … sam nie wiem co.
Wstaje.
— Do widzenia — mówi kelner.
Kiwam głową. Nie chcę już nic mówić.
Wychodzę z restauracji, idę po pociągu.
Boże, jak chciałbym być silniejszy, wtedy to miałoby sens.
Pociąg będzie za 3 minuty. Czekam.
Wsiadam do pociągu i wyjmuje laptopa.
Pruszków.
Tekst jakby wysysa mój ból. Teraz mogę skończyć zdaniem, ktore wymyśliłem już na początku i które może dzięki temu stanie się prawdziwsze.
W sumie myślałem że będzie gorzej.
Wysiadam. Czeka mnie jeszcze konfrontacja z Tatą. Nie lubie okazywać mu słabości teraz będę musiał.
Teraz czuje głównie ulgę.
Brwinów.
Łzy wyschły. Dziś wrócą, pewnie nie raz, ale cieszę się momentem równowagi, spokoju.
Pierwszym od tak dawna.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.