Życie to nie teatr (variacja)

Życie to nie teatr, mówisz ciągle opowiadasz;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć;
Ty i ja — powiadasz — teatry są dwa
Powiadasz teatry są dwa

Życie to nie teatr, mówię Tobie odpowiadam;
Maski coraz inne, wciąż prawdziwe, się zakłada;
Życie nie zabawa, życie co najwyżej — gra;
Przy zamkniętych, przy otwartych drzwiach.
Co najwyżej gra!

Mówisz że dusze na ramieniu wiecznie masz,
Cały jesteś zbudowany z ran.
Innych wiecznie ranisz też,
O kanty twoich blizn wiecznie obijają się
Nie chroni ich masek puch
Nie chroni on Cie!

Dzisiaj bankiet u artystów, też się tam wybieram,
Gości będzie dużo — nieprzebyta tyraliera,
Flirt i alkohole, tańce na pewno będą też
Drzwi otwarte zamkną potem się

Wpadniesz tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera
Wódki dwie wypijesz, potem cicho się pozbierasz
Wyjdziesz na ulicę, przy fontannie zmoczysz łeb
Wyjdziesz na przestworza — jakiś stworzysz wiersz.
Ja zostanę. Wpadnie w płacz płacz maska
Wpadnę w płacz ja
Drzwi otwarte — zamkną kiedyś się wszak
Ty i Ja — teatry są dwa

Nie prawda że prawdziwej nie uronię łzy;
Nie prawda że najwyżej w górę wzniosę brwi;
Lecz niezaraźliwy jest mój gożki śmiech.

Ty — duszę na ramieniu wiecznie masz
Cały jesteś zbudowany z ran
Cud — nie obić się o twój kant.

Moja twórczość. Porównać ze stachurą

Wszystkie prawa zastrzeżone. Chcesz wykorzystać te materiały? Daj mi znać (mail, komentarz na forum, prywatna wiadomość) -- na pewno się zgodzę.